"Błądzę sama w ciemnym lesie. Mam ciągłe wrażenie że ktoś mnie obserwuje. Może to moje zwidy, a może.. nawet nie chcę o tym myśleć. Ciągle czuję że zaraz wyskoczy naprzeciw mnie jakaś straszna postać. Taak... już ją sobie wyobrażam. Wielkie, zielone, jednookie monstrum zbliżające się do mnie! Gdy już skończyłam wyobrażać sobie tą przerażającą bestię, poczułam rękę na moim lewym ramieniu. Odwróciłam sie.. a tam stał Adrian z głową tej okropnej bestii w ręce. Zaczęłam krzyczeć, aż nagle poczułam mocny ból pleców. Otworzyłam oczy i ujrzałam sufit pokoju mojej babci w którym spałam. Na początku wszystko wydawało się normalne.. oprócz tego że leżałam na podłodze! Uff, więc to był tylko głupi sen. A już myślałam.. dobra stop! Ja ostatnio za dużo myślę xd No to jeszcze tylko poranne czynności i można iść z Nusią na obserwacje naszych przyszłych mężów, haha <3 I tym sposobem po godzinie byłam już z przyjaciółką w drodze do klubu. Wchodzimy do niego (jak zwykle pierwsze ^^), bierzemy paletki, piłeczkę i zaczynamy rozkładać stół. Gdy został on rozłożony, zaczynamy grać mały meczyk do 11-stu, jak zwykle. Po partyjce (oczywiście wygrałam ^^) poszłyśmy sobie siąść na nasz kochany stolik z głośnikami, żeby pooglądać grające dzieci. Siedzimy tam sobie już jakieś pół godziny, gramy, gadamy a tu nagle słyszymy dźwięk otwieranych drzwi.
-To oni ? - spytałam Natalii
- Tak tak tak tak tak tak tak
I w tym momencie wchodzą ONI. Adrian i Krystian. Boże, z dnia na dzień są coraz przystojniejsi *-* Dałabym wszystko, żeby zwrócili na nas uwagę. Nuśka to samo. I chyba marzenia się spełniają bo w tym samym momencie spytali się nas czy gramy w biegańca. My oczywiście się zgodziłyśmy, i po chwili gra się zaczęła. Pierwsza odpadła Natalia, potem Krystian i... zostałam ja sama z Adrianem.
-No to do 3-ech ! - krzyknął uśmiechnięty.
Zaczęliśmy grać. Pierwszy punkt zdobył on, następne 2 zdobyłam ja, i następnie znowu on. Wynik wynosił 2:2, teraz decydujący punkt. Gra toczyła się bardziej zawzięcie niż zazwyczaj. Zaczęliśmy przyśpieszać, aż nagle dostrzegłam że On decyduje się na ścinę. I nie myliłam się. Odbiłam piłeczkę, a on w momencie mocno zamachnął się i strzelił tak że momentalnie się skuliłam. Natalka i Krystian patrzyli na nas jakby ducha ujrzeli, a Adi tylko się uśmiechnął do mnie, po czym zaczął podchodzić w moją stronę. Serce zaczęło mi szybciej bić.
-Nieźle grasz ;> - powiedział.
-Dzięki, Ty też. Mam nadzieję że kiedyś jeszcze zagramy.
-Napewno. - po tych słowach puścił mi oczko i odszedł, idąc z kolegami na boisko.
Reszta tego świetnego dnia minęła bardzo szybko i dość nudno. Do domu wróciłam jednak cholernie podekscytowana dzisiejszymi wydarzeniami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz